view of the smoke coming from the puyehue volcano located in Chile

„To wulkany są przyczyną zmiany klimatu – emitują znacznie więcej dwutlenku węgla niż ludzie” – sprawdzamy

Fot. Freepik

W debacie o zmianie klimatu często pojawia się twierdzenie, że podczas erupcji jednego wulkanu do atmosfery trafia więcej dwutlenku węgla (CO₂) niż ludzie wyemitowali od czasów przedprzemysłowych.

Dlaczego wulkany nie są odpowiedzialne za obserwowany dziś wzrost stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze? Co w rzeczywistości jest główną przyczyną postępującej zmiany klimatu i wzrostu temperatur na Ziemi?

Zanim ludzie zaczęli na dużą skalę spalać paliwa kopalne (węgiel, ropę, gaz), klimat zmieniał się przede wszystkim pod wpływem naturalnych czynników. Należały do nich m.in.: aktywność wulkaniczna czy zmiany w ilości energii słonecznej docierającej do Ziemi.

Przez ostatnie 200 lat sytuacja uległa jednak zasadniczej zmianie. Rozwój przemysłu, energetyki i transportu spowodował gwałtowny wzrost emisji CO₂ związanych z działalnością człowieka. Ten dodatkowy dwutlenek węgla gromadzi się w atmosferze i wzmacnia efekt cieplarniany.

Jeśli przeanalizujemy, jak zmieniało się stężenie CO₂ w atmosferze w ostatnich dekadach i porównamy ten trend z momentami dużych erupcji wulkanów, zobaczymy, że erupcje nie powodują nagłych „skoków” na wykresie (patrz rysunek poniżej). Krzywa stężenia CO₂ rośnie dość równomiernie, rok po roku – jakby duże wybuchy wulkanów nie miały istotnego wpływu na ogólny trend.

Wykres stężenia CO₂ w atmosferze na przestrzeni lat. Strzałki i opisy wskazują okresy dużych erupcji wulkanicznych.

Stężenie CO₂ w atmosferze na przestrzeni lat. Strzałki i opisy wskazują okresy dużych erupcji wulkanicznych

Źródło: https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-wulkany-emituja-wiecej-dwutlenku-wegla-niz-czlowiek-58

Gdyby to wulkany decydowały o ilości CO₂ w atmosferze, po dużej erupcji powinniśmy widzieć wyraźne, nagłe wzrosty stężenia. W pomiarach takich efektów jednak nie obserwujemy.

Skąd ta różnica między intuicją a rzeczywistością?

Szacunki naukowe wskazują, że wszystkie wulkany na Ziemi – zarówno lądowe, jak i podmorskie – emitują łącznie około 180–440 milionów ton CO₂ rocznie. Tymczasem według raportu Global Carbon Budget 2025 emisje CO₂ związane z działalnością człowieka w 2025 roku mają wynieść około 42,2 miliarda ton CO₂. Oznacza to, że: wulkany emitują rocznie setki milionów ton CO₂, natomiast działalność człowieka – dziesiątki miliardów ton CO₂.

Oznacza to, że emisja CO₂ związana z działalnością człowieka  jest więc ponad 100 razy większa niż emisje ze wszystkich wulkanów razem.

Dla lepszego wyobrażenia skali:

  • Elektrownia Bełchatów, jedno z głównych źródeł energii w Polsce, wyemitowała w 2022 roku ok. 35,06 mln ton CO₂, a w 2024 roku ok. 27 mln ton CO₂.
  • Etna, jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie, emituje rocznie nieco ponad 3 mln ton CO₂.

Pojedyncza duża elektrownia węglowa może zatem wyemitować  w ciągu roku około 10 razy więcej CO₂ niż najaktywniejszy wulkan na świecie. Jeśli uwzględnimy wszystkie elektrownie, fabryki, środki transportu i inne źródła emisji, staje się jasne, że to działalność człowieka całkowicie dominuje nad naturalnymi emisjami wulkanicznymi.

Dane liczbowe jednoznacznie pokazują, że wulkany nie przewyższają emisji dwutlenku węgla związanych ze spalaniem paliw kopalnych przez człowieka. Wybuchy dużych wulkanów nie pozostawiają wyraźnego śladu w długoterminowym trendzie wzrostu stężenia CO₂ w atmosferze. Głównym źródłem obserwowanego dziś wzrostu CO₂ – a w konsekwencji globalnego ocieplenia – są emisje antropogeniczne, czyli te związane z działalnością człowieka: spalanie węgla, ropy i gazu oraz wylesianie.

Co ciekawe, podczas erupcji wulkanu do atmosfery trafia nie tylko CO₂, lecz także duże ilości pyłów i drobnych cząstek. W przypadku wyjątkowo silnych erupcji (jak wybuch wulkanu Pinatubo w 1991 roku) do stratosfery dostają się znaczne ilości tzw. aerozoli siarczanowych. To drobne cząstki, które potrafią utrzymywać się w górnych warstwach atmosfery przez kilka lat i odbijać część promieniowania słonecznego z powrotem w kosmos. W efekcie średnia temperatura na Ziemi może w takim okresie spaść – mamy wtedy do czynienia z krótkotrwałym, przejściowym ochłodzeniem. Kiedy aerozole opadną i znikną ze stratosfery, klimat powraca do wcześniejszego stanu, czyli sytuacji, gdy występuje trend rosnącej średniej temperatury na Ziemi.

Dlatego to nie wulkany, lecz masowe spalanie paliw kopalnych przez ludzi jest główną przyczyną obserwowanego dziś globalnego ocieplenia.

Źródła:

Tekst: Michalina Broda – doktorantka fizyki atmosfery w Instytucie Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego

Udostępnij ten artykuł