Kiedy myślimy o zmianie klimatu, bardzo często porównujemy to, co mówią naukowcy, z tym, co widzimy za oknem. Jeśli zimą spadnie śnieg albo latem trafi się wyjątkowo chłodny miesiąc, łatwo pomyśleć: „No i gdzie to globalne ocieplenie?”. W Polsce notujemy z jednej strony coraz mniej śnieżnych, mroźnych zim i coraz więcej fal upałów, a z drugiej – czasem pojawiają się takie okresy jak maj czy lato 2025 roku, które wiele osób zapamięta jako wyjątkowo chłodne i deszczowe. Wtedy często pojawia się wątpliwość, czy globalne ocieplenie naprawdę ma miejsce.
Dlaczego to, że wciąż pojawiają się przymrozki, śnieg czy wspomniane chłodne letnie dni w Polsce, nie podważa wniosków naukowców o postępującym globalnym ociepleniu ani tego, że w najbliższych latach najprawdopodobniej przekroczymy próg wzrostu średniej temperatury o 1,5°C względem okresu przedprzemysłowego?
Aby zrozumieć, dlaczego chłodne polskie lato 2025 nie podważa globalnego ocieplenia, trzeba odróżnić pogodę od klimatu. Pogoda to aktualny stan atmosfery w danym miejscu i czasie – opisują ją takie elementy jak temperatura, opady, zachmurzenie czy wiatr. To właśnie to, co widzimy za oknem dziś, jutro czy w następnym tygodniu. Klimat natomiast to obraz pogody w długim okresie: statystyka i trendy obserwowane przez co najmniej 30 lat.
Kiedy naukowcy mówią, że klimat się ociepla, nie mają na myśli jednej zimy, jednego lata ani jednego kraju, lecz długotrwałą zmianę średnich temperatur w skali całej planety. Na wykresie poniżej przedstawiono, jak z roku na rok zmieniała się średnia temperatura powierzchni Ziemi w porównaniu ze średnią z lat 1951–1980.

źródło danych: https://science.nasa.gov/earth/explore/earth-indicators/global-temperature/
Ten wykres pokazuje, że globalna temperatura rośnie, a rok 2024 był najcieplejszym rokiem w całej historii pomiarów sięgającej 1880 roku.
Wykres nie pokazuje samej temperatury, ale tzw. anomalię, czyli różnicę między temperaturą w danym roku a przyjętą temperaturą odniesienia (tutaj średnią z lat 1951–1980). Jeśli anomalia wynosi np. 1,2°C, oznacza to, że dany rok był średnio o 1,2°C cieplejszy niż ten okres bazowy. Taki sposób prezentacji danych pozwala łatwiej śledzić postępujące zmiany klimatu.
Na wykresie widać pojedyncze, szare punkty oznaczające kolejne lata – „skaczą” one naprzemiennie w górę i w dół. W jednym roku może być nieco cieplej, w innym trochę chłodniej. Są to naturalne wahania pogody. Czerwona linia to anomalie temperatury uśrednione w 5-letnich przedziałach. Taki zabieg pozwala wygładzić te naturalne wahania i unaocznić trend, czyli kierunek zmian. W tym przypadku linia wyraźnie idzie w górę – oznacza to, że Ziemia jako całość systematycznie się ociepla, mimo międzyrocznych wahań.
Kiedy w Porozumieniu paryskim ustalono cel, by nie dopuścić do ocieplenia klimatu o więcej niż 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej, patrzono właśnie na trend globalnej temperatury, a nie na pojedyncze chłodniejsze czy cieplejsze lata. Na rysunku poniżej pokazano, jak zmienia się średnia globalna temperatura powietrza względem epoki przedprzemysłowej i jak blisko tego progu 1,5°C już jesteśmy. Widać, że w 2024 roku średnia anomalia przekroczyła ten poziom, a rok 2025 ma szansę być drugim lub trzecim najcieplejszym rokiem w historii pomiarów.

źródło: https://climate.copernicus.eu/surface-air-temperature-october-2025
Warto też pamiętać, że globalne ocieplenie nie oznacza, że wszędzie i zawsze jest cieplej. Oznacza ono wzrost średniej temperatury w skali całej Ziemi. W praktyce oznacza to, że w jednych regionach pojawiają się ekstremalne fale upałów i susze, a w innych mogą wystąpić chłodniejsze okresy. Polska jest tylko małym fragmentem globalnego obrazu. Nawet jeśli w Polsce lato 2025 wiele osób odebrało jako chłodne, to nie znaczy, że cała Ziemia się nie ociepla.
Jeśli porównamy też „zimne polskie lato 2025” ze średnią z lat 1991–2010, okaże się, że na terenie całej Polski było ono w rzeczywistości około 0,2°C cieplejsze od ówczesnej normy. Innymi słowy: lato uznawane dziś za chłodne odpowiada typowym warunkom notowanym w ostatnich 20–30 latach.
Z kolei następny rysunek (patrz poniżej) przedstawia mapę anomalii temperatury powietrza w Europie latem 2025 r. w porównaniu z okresem 1991–2020.

źródło: https://climate.copernicus.eu/surface-air-temperature-october-2025
Na tej mapie wyraźnie widać, że większość obszarów Europy była cieplejsza niż zwykle, a regiony chłodniejsze od normy są nieliczne i zajmują znacznie mniejszą powierzchnię. To pokazuje, że lato 2025 w skali kontynentu było znacznie cieplejsze niż średnie temperatury w okresie 1991–2020.
Podsumowując – pojedynczy, chwilowy stan atmosfery – czyli pogoda – nie odzwierciedla klimatu, który opisuje długoterminowe trendy i wzorce pogodowe. Śnieg w maju, chłodny tydzień latem czy niższa temperatura w jednym kraju nie obalają globalnego ocieplenia. Jak pokazują dwa pierwsze wykresy, globalna średnia temperatura wyraźnie rośnie, a próg 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej został już przekroczony w 2024 roku. Z kolei ostatni rysunek pokazuje, że latem 2025 znaczna część Europy była cieplejsza niż zwykle.
Trend ocieplania się Ziemi jest jednoznacznie potwierdzony przez pomiary naziemne i satelitarne. Dlatego pojedyncze chłodne lato czy śnieg za oknem są tylko lokalnymi i krótkotrwałymi odchyleniami na tle wyraźnie rosnącego, globalnego trendu, który nazywamy globalnym ociepleniem.
Źródła:
https://science.nasa.gov/earth/explore/earth-indicators/global-temperature
https://climate.copernicus.eu/surface-air-temperature-october-2025
https://wmo.int/topics/climate
https://wmo.int/topics/weather
Tekst: Michalina Broda – doktorantka fizyki atmosfery w Instytucie Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego
