kropelka wody - ziemia

Kiedyś „globalne ocieplenie”, teraz „zmiana klimatu” – weryfikujemy

fot. Freepik

W dyskusjach o klimacie czasem pojawia się argument, że „naukowcy kiedyś straszyli globalnym ociepleniem, a teraz nagle mówią o zmianie klimatu”. Ma to rzekomo dowodzić, że coś „ukrywają”, bo pomiary temperatury podobno nie pasują do opowieści o ociepleniu, więc wymyślono łagodniejszy termin „zmiana klimatu”.

To jednak nieprawda. W nauce oba pojęcia – „globalne ocieplenie” i „zmiana klimatu” – są używane od dekad. Co ważne, nie są to słowa zamienne: oznaczają różne, choć powiązane ze sobą rzeczy.

Jak brzmi zarzut i dlaczego jest mylący

Dlaczego mit o „zmianie narracji” nie ma nic wspólnego z rzeczywistością? Skąd wiemy, że naukowcy nie zamienili nagle „globalnego ocieplenia” na „zmianę klimatu”, żeby coś ukryć?

Definicje i zakres pojęć: „globalne ocieplenie” a „zmiana klimatu”

Najpierw warto wyjaśnić, co oznacza każde z tych pojęć i dlaczego – mimo że są ze sobą blisko związane – nie znaczą tego samego.

„Globalne ocieplenie” dotyczy jednego, konkretnego zjawiska: wzrostu średniej temperatury na Ziemi. Chodzi o temperaturę obliczoną jako średnia z pomiarów z całego świata – z lądów i oceanów. Gdy naukowcy patrzą na to, jak ta globalna średnia zmienia się w ciągu dziesięcioleci, widzą wyraźny trend wzrostowy. Właśnie ten długotrwały wzrost średniej temperatury nazywamy globalnym ociepleniem.

„Zmiana klimatu” to pojęcie szersze, „parasolowe”. Obejmuje ono globalne ocieplenie, ale też inne skutki zaburzonego klimatu. Chodzi na przykład o to, że:

  • zmienia się charakter opadów,
  • pojawiają się częstsze i silniejsze fale upałów,
  • rośnie częstotliwość i intensywność niektórych ekstremalnych zjawisk pogodowych,
  • oceany się ocieplają i zakwaszają,
  • topnieją lodowce i lądolody, a poziom mórz i oceanów podnosi się zarówno przez topnienie lodu, jak i ocieplanie się wody.

Widzimy więc, że globalne ocieplenie to jeden z „objawów” zmiany klimatu, ale nie jedyny. Zmiana klimatu opisuje cały szereg zjawisk zachodzących w systemie klimatycznym Ziemi, a globalne ocieplenie dotyczy przede wszystkim wzrostu średniej temperatury.

Co pokazuje historia nauki: terminy w literaturze i instytucjach

Wracając do wątku narracji: mit o „zmianie narracji” łatwo obalić, gdy zajrzymy do historii badań klimatu i tytułów prac naukowych.

Okazuje się, że wyrażenie zmiana klimatu było używane w nauce wcześniej niż „globalne ocieplenie”. Już w latach 50. i 60. XX wieku pojawiało się ono w artykułach naukowych. W 1956 roku opublikowano pracę zatytułowaną The Carbon Dioxide Theory of Climatic Change (Teoria wpływu dwutlenku węgla na zmiany klimatu), w której badano, o ile wzrośnie temperatura Ziemi przy podwojeniu stężenia CO₂ w atmosferze – czyli tzw. czułość klimatu.

W 1971 roku w czasopiśmie „Science” ukazał się list naukowy zatytułowany po prostu Climate Change. Od 1971 roku wychodzi też czasopismo naukowe Climatic Change, które do dziś publikuje artykuły na temat zmian klimatu. Co więcej, dobrze znany naukowy panel ONZ – IPCC – od początku nazywa się Intergovernmental Panel on Climate Change (Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu) i powstał on w 1988 roku. To jasno pokazuje, że pojęcie „zmiana klimatu” funkcjonuje w nauce od wielu dziesięcioleci.

A co z terminem globalne ocieplenie? To sformułowanie spopularyzował klimatolog Wallace S. Broecker w artykule z 1975 roku zatytułowanym Climatic change: are we on the brink of a pronounced global warming? (Zmiana klimatu: czy jesteśmy na progu wyraźnego globalnego ocieplenia?). Już sam tytuł pokazuje, że oba pojęcia – „climatic change” (zmiana klimatu) i „global warming” (globalne ocieplenie) – były używane razem, a nie zamiast siebie.

Co ciekawe, pomysł, by częściej mówić publicznie o „zmianie klimatu” zamiast „globalnym ociepleniu”, nie wyszedł od naukowców, tylko… od specjalistów od PR pracujących dla polityków sceptycznych wobec działań klimatycznych. Amerykański doradca polityczny Frank Luntz pisał w swoich notatkach, że wyrażenie „zmiana klimatu” budzi w ludziach mniejsze emocje niż „globalne ocieplenie”. „Zmiana klimatu” kojarzy się raczej z czymś powolnym i mniej groźnym, podczas gdy „globalne ocieplenie” brzmi jak poważne zagrożenie. Taki zabieg miał osłabić poczucie pilności problemu w opinii publicznej – nie zmienił jednak tego, jak naukowcy prowadzą badania ani jak opisują dane.

W pomiarach nie ma więc żadnej „luki”, którą trzeba by maskować zmianą słownictwa. Zarówno dane z pomiarów naziemnych, jak i z satelitów, jasno pokazują, że średnia temperatura Ziemi rośnie, a globalne ocieplenie jest faktem.

Dlaczego oba pojęcia nie są zamienne i skąd pewność w danych

Terminy „globalne ocieplenie” i „zmiana klimatu” opisują powiązane, ale nie identyczne zjawiska. Globalne ocieplenie to wzrost średniej temperatury na Ziemi. Zmiana klimatu to pojęcie szersze, obejmujące nie tylko ocieplanie się planety, ale też zmiany w opadach, częstsze susze i fale upałów, topnienie lodowców i lądolodów oraz wzrost poziomu mórz i oceanów.

Oba terminy są obecne w nauce od dziesięcioleci, a „zmiana klimatu” pojawiła się w literaturze naukowej nawet wcześniej niż „globalne ocieplenie”. Nie ma więc podstaw, by twierdzić, że naukowcy „zmienili narrację”, bo dane o temperaturze im „nie pasowały”. Przeciwnie – pomiary nie pozostawiają wątpliwości: Ziemia się ociepla, a zmiana klimatu jest dobrze udokumentowanym, fizycznie zrozumiałym zjawiskiem, a nie efektem „gry słownej”.

Źródła:

https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-zmieniono-globalne-ocieplenie-na-zmiane-klimatu-63

https://www.sourcewatch.org/images/4/45/LuntzResearch.Memo.pdf

Tekst: Michalina Broda – doktorantka fizyki atmosfery w Instytucie Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego

Udostępnij ten artykuł