Czy przed chrztem Mieszka I istniało potężne polskie mocarstwo? W wielu miejscach można napotkać teorie o rzekomym imperium, które miało istnieć od czasów starożytnych i walczyć m.in. z Rzymianami. Wiedza o nim ma być ukrywana przez historyków, którzy nie chcą doprowadzić do poznania prawdy przez ludzi. A jak jest naprawdę? Czy Wielka Lechia istniała?
Od kiedy istnieje Polska?
Pytanie o historyczne korzenie naszego kraju od zawsze nurtowało badaczy. Niedostatek źródeł utrudnia pracę naukowcom, ale nie zatrzymał wielu pseudonaukowych opisów początków dziejów naszej ojczyzny. W tego typu narracjach Polska przed chrztem Mieszka miała być potężnym imperium, którego granica zachodnia miała sięgać Renu, południowa Bałkanów, a wschodnia Morza Kaspijskiego. Pośród licznych wrogów tego ogromnego państwa mieli być między innymi Juliusz Cezar i Aleksander Wielki.
Na sam początek trzeba jednak powiedzieć, że nie ma żadnych znalezisk archeologicznych ani źródeł pisanych, które mogłyby potwierdzić istnienie jakiegokolwiek polskiego mocarstwa w omawianym okresie. Jak podkreśla Artur Wójcik:
nie ma znalezisk monet, fragmentów budowli, przedmiotów kultu czy charakterystycznego rzemiosła, które potwierdzałoby istnienie Wielkiej Lechii. Nie ma możliwości, żeby te przedmioty i artefakty zniszczono, spalono lub wykopano, nie pozostawiając przy tym śladów naruszeń gleby i warstw archeologicznych, bo przecież taka ingerencja byłaby widoczna przy dzisiejszych możliwościach badań odkrywkowych[1].
Archeolodzy posiadają bardzo precyzyjne narzędzia do datowania różnego rodzaju materiałów. Dla przykładu, intensywna budowa grodów w Wielkopolsce związana z kształtowaniem się państwa Mieszka da się umiejscowić w czasie poprzez badanie drzew użytych do ich budowy. Dendrochronologia pozwala na podstawie słojów ocenić wiek drzewa. W ten sposób ustalono, że powstawały w latach 920-939/940-965. Za symboliczny początek historii Polski uznaje się chrzest Mieszka i jego dworu, który tradycyjnie przyjmuje się jako rok 966, choć proponowane daty wahają się między 965 a 968 rokiem. Mieszko jest też pierwszym uchwytnym źródłowo polskim władcą, a o Państwie Mieszka piszą różni kronikarze, m.in. Widukind, Gall Anonim, czy Thietmar[2].
Trzeba przy tym zaznaczyć, że w wielu kronikach pojawiają się różnego rodzaju legendarne postacie i wydarzenia. Cel ich istnienia był zazwyczaj dydaktyczny, podbudowywał powagę państwa i rodu panującego. Tego typu teksty nie były pracami historycznymi we współczesnym rozumieniu. Najlepszym przykładem będzie tu Wincenty Kadłubek, u którego pojawiają się właśnie Lechici. Kadłubek dużą część pisanej przez siebie historii Polski po prostu wymyślił, wykorzystując swoje klasyczne wykształcenie i znajomość antycznych źródeł. O tym, że narracja o Lechii powstała późno, świadczy też porównanie kronik. Jak wyjaśniał prof. Paweł Żmudzki w wywiadzie z Romanem Żuchowiczem:
Z różnych jej fragmentów wyraźnie wynika, że Anonim [Gall przyp. M. R.] napisał swoją kronikę w czasach Bolesława III, gdzieś między 1113 a 1116 rokiem. Kronika Kadłubka jest późniejsza. Wiemy, że mistrz Wincenty był biskupem krakowskim, a także to, że swoje dzieło ukończył około 1205 roku, zanim objął godność biskupią. W tej sytuacji nie ma wątpliwości, że ani Lech, ani Lechici nie są elementem najdawniejszej znanej tradycji historycznej w Polsce. Gall Anonim nic o nich nie wiedział[3].
A co z kroniką Prokosza?
Jednym z najczęściej przytaczanych źródeł, którym zwolennicy Wielkiej Lechii podpierają swoje teorie, jest tak zwana kronika Prokosza, czyli zapis dziejów rzekomo sporządzony przez mnicha z X wieku. Dzieło zostało opublikowane po raz pierwszy w 1825 roku. Nieznany nikomu wcześniej tekst został dość szybko uznany za fałszerstwo[4]. Pierwszym podejrzanym stał się osiemnastowieczny fałszerz Przybysław Dyamentowski. Taką hipotezę wysunął już w 1844 roku pionier nowoczesnej historiografii Joachim Lelewel, który podsumowywał swoje ustalenia pisząc, że:
U tego tedy Dyamentowskiego, powiedzieć można, że była kuźnia, a przynajmniej magazyn i skład dowcipu dziwacznych i potwornych płodów historycznych[5].
Dokładna analiza tekstu i porównanie go z innymi kronikami doprowadziło go do wniosku, że autor do stworzenia swego utworu musiał używać innych utworów, opublikowanych w czasie o wiele późniejszym niż chciał przyznać, m.in. zbioru tekstów źródłowych wydanych przez Friedriecha Wilhelma Sommersberga z 1729 roku[6]. O ile nie ma wątpliwości, że dzieło jest fałszerstwem, niepewne jest jego autorstwo. Chociaż Lelewel wskazał Dyamentowskiego, istnieje również o wiele nowsza w historiografii teoria, że kronika była żartem generała Franciszka Morawskiego, na co wskazuje m.in. to, że to on był znalazcą zagadkowego tekstu, który miał rzekomo kupić od handlarza w żydowskim kramie. Niezależnie od tego, kto był prawdziwym twórcą, można powiedzieć, że od 180 lat istnieje konsensus, że dzieło jest nieprawdziwe, z czego zdawano już sobie sprawę niedługo po opublikowaniu sensacyjnej kroniki[7].
Od kiedy Słowianie są na ziemiach polskich?
O wiele większą trudność od ustalenia genezy Państwa Piastów stanowiło dla badaczy określenie momentu przybycia Słowian na ziemie polskie. Wśród archeologów i historyków istnieją dwa podstawowe nurty badawcze dotykające tego zagadnienia: teoria allochtoniczna oraz teoria autochtoniczna. Pierwsze stanowisko zakłada, że Słowianie przybyli na nasze ziemie we wczesnym średniowieczu, gdy te tereny opuściły plemiona germańskie. Natomiast autochtonizm zakłada, że Słowianie zamieszkali ziemie polskie już w czasach starożytnych. To pod ten pogląd podpięli się propagatorzy istnienia Wielkiej Lechii, wypaczając jego sens. Teoria autochtoniczna rozwinęła się w międzywojniu, a jej twórcą był archeolog Józef Kostrzewski. W tamtym okresie podchodzono do tego zagadnienia o wiele bardziej emocjonalnie, ponieważ ustalenia potwierdzające długie zakorzenienie Słowian na tych ziemiach, podbudowywały świeżo odzyskaną polską niepodległość, która była zagrożona niemieckim rewizjonizmem. Opisywana koncepcja była też ważna dla władz PRL-u, który uzasadniał w ten sposób granicę zachodnią. Współcześni badacze popierają w dużej mierze teorię allochtoniczną, chociaż są też naukowcy, którzy przychylają się do autochtonizmu. Należy przy tym podkreślić, że ewentualne wcześniejsze przebywanie Słowian na tym terenie nie jest równoznaczne z istnieniem tworu państwowego o rozbudowanej strukturze politycznej, militarnej i społecznej, jakim miała być Wielka Lechia[8].
Na zakończenie można powiedzieć, że historia Polski liczy już ponad tysiąc bogatych w wydarzenia oraz postacie lat i nie trzeba dopisywać jej dodatkowych rozdziałów. Co więcej, allochtonizm nie musi oznaczać, że nie możemy interesować się niesłowiańskimi plemionami, które mieszkały na naszych ziemiach. Jak dobrze ujął to historyk Roman Żuchowicz:
Słowiańskie czy nie, ludy zamieszkujące przez wieki ziemie współczesnej Polski są również częścią naszej historii. Zasługują też na więcej naszej uwagi – od szkolnictwa, przez media po popkulturę[9].
Tekst: Michał Rastaszański – doktorant Szkoły Doktorskiej Nauk Humanistycznych UW
[1] A. Wójcik, Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak Pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków, Oświęcim 2019, s. 20-23.
[2] A. Wójcik, dz. cyt., s. 129-143.
[3] R. Żuchowicz, Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka, Warszawa 2018 s. 78-94, A. Wójcik, dz. cyt., s. 22.
[4] J. Strzelczyk, Mundus vult decipi. O fałszerstwach i mistyfikacjach w dziejach, „Saeculum Christianum. Pismo Historyczne”, 2023, t. 30, nr 2, s. 50–52.
[5] J. Lelewel, Rozbiory dzieł różnymi czasy przez Joachima Lelewela ogłoszone w jedną księgę zebrane, Poznań 1844, s. 198-199.
[6] Tamże, s. 197.
[7] J. Strzelczyk, dz. cyt., s. 50–56.
[8] R. Żuchowicz, dz. cyt., s. 100-102, A. Wójcik, dz. cyt., s. 123-128.
[9] Tamże, s. 105.
Bibliografia
Lelewel J., Rozbiory dzieł różnymi czasy przez Joachima Lelewela ogłoszone w jedną księgę zebrane, Poznań 1844.
Strzelczyk J., Mundus vult decipi. O fałszerstwach i mistyfikacjach w dziejach, „Saeculum Christianum. Pismo Historyczne”, 2023, t. 30, nr 2, s. 50–56.
Wójcik A., Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak Pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków, Oświęcim 2019.
Żuchowicz R., Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka, Warszawa 2018.